Cz³owiek wspó³czesny to cz³owiek medialny - to okre¶lenie brzmi prawie jak bana³, lecz gdy potraktujemy je powa¿nie, zmusi nas ono do refleksji nad istot± sprawy. Cz³owiek wykorzystuje mowê nie tylko do komunikowania siê. Jêzyk pozwala mu równie¿ na opisanie np. mechanizmów funkcjonowania ¶wiata zewnêtrznego czy wp³ywania na zachowanie innych ludzi. Umiejêtne wykorzystanie mo¿liwo¶ci jêzyka daje wielorakie szanse, pod warunkiem, i¿ u¿ytkownik bêdzie potrafi³ je potem dobrze spo¿ytkowaæ. ¦wiadomi potêgi jêzyka byli ju¿ staro¿ytni mówcy. W czasach nam historycznie bli¿szych, czêsto politycy w³a¶nie za pomoc± s³owa (choæ nie tylko) budowali ideologie niszcz±ce spo³eczeñstwa. Obserwuj±c nasz± rzeczywisto¶æ mo¿na by rzec, ¿e cz³owiek uwik³any jest w mistern± sieæ informacyjn±. Otoczony jest medialnym przekazem tak bardzo, ¿e musi ¶wiadomie dokonywaæ selekcji, by nie zgin±æ w g±szczu informacji. A media pos³uguj± siê przede wszystkim jêzykiem, czy to mówionym, czy pisanym. S³owo bowiem bardziej oddzia³uje na odbiorcê ni¿ szybko przekazywany obraz.
Ró¿nymi aspektami dotycz±cymi struktury oraz funkcjonowania jêzyka w mediach zajmuje siê w swojej pracy badawczej prof. Ryszard Tokarski, kierownik Zak³adu Leksykologii i Pragmatyki UMCS w Lublinie oraz rektor Wy¿szej Szko³y Humanistyczno-Przyrodniczej w Sandomierzu, autor wielu artyku³ów i ksi±¿ek z zakresu jêzykoznawstwa, m.in.: Struktura pola znaczeniowego, Znaczenie s³owa i jego modyfikacji w tek¶cie, Semantyka barw we wspó³czesnej polszczy¼nie oraz wspó³autor kilku wydawnictw zbiorowych.
Od kilku lat prof. Tokarski prowadzi badania dotycz±ce jêzykowego przekazu w mediach. Efektem jego pracy s± liczne artyku³y publikowane na ³amach periodyków naukowych. Przez kilka lat pod kierunkiem prof. Tokarskiego grupa naukowców z UMCS opisywa³a i analizowa³a problem badawczy w ramach grantu KBN „Przemoc w jêzyku mediów” (wyniki badañ opublikowane zosta³y m.in. w pracy Renaty Dybalskiej, Danuty Kêpy-Figury, Paw³a Nowaka Przemoc w jêzyku mediów? Analiza semantyczna i pragmatyczna audycji radiowych, Lublin 2004). Wbrew pierwszym skojarzeniom, nie chodzi tu o jawne przymuszanie odbiorcy do okre¶lonych zachowañ, jawne nakazy, obscena itp. Przemoc to tak¿e ukryte, nieczytelne dla odbiorcy wp³ywanie na jego zachowanie i my¶lenie.
- W mediach pojawiaj± siê formy perswazyjne, tzn. maj±ce ukszta³towaæ postawê odbiorcy, ale bardzo czêsto ta perswazja przekszta³ca siê w manipulacjê. A to ju¿ ca³kiem co¶ innego - wyja¶nia prof. Tokarski. - Badania, które prowadzili¶my przez kilka lat, maj± na celu pokazanie zabiegów, które w jednym wypadku w sposób celowy, ¶wiadomy, w innych poprzez ukryte i podstêpne oddzia³ywanie na nie¶wiadomego odbiorcê, maj± na celu ukszta³towanie pewnych postaw, okre¶lonych zachowañ. Zatem rysuje siê tu szerokie spektrum ró¿nych mo¿liwo¶ci: od bardzo jasnych, klarownych, czystych, a¿ po zabiegi dzia³aj±ce niezbyt uczciwie na odbiorcê.
Dla jêzykoznawców kluczowym zagadnieniem sta³o siê zatem pytanie: w jakim stopniu jêzyk mediów wykorzystuje jedn± z funkcji, jak± jest perswazja, a w jakim s³u¿y manipulacji? Zasadniczo ka¿dy z komunikatów jest perswazyjny. - Nie ma w zasadzie rozmowy bez perswazji, bo zawsze co¶ chcemy osi±gn±æ - dodaje prof. Tokarski. Jednak, gdy zaczyna ona zmieniaæ siê, a odbiorca nie¶wiadomy ¶rodków jêzykowych, którymi pos³u¿y³ siê nadawca, otrzymuje informacjê wp³ywaj±c± na jego postawê wobec ludzi i ¶wiata, wtedy mamy do czynienia z manipulacj±. Jest to o tyle niebezpieczne, i¿ ten sposób oddzia³ywania na odbiorców przekazu medialnego staje siê coraz powszechniejszy.
- W mediach w zasadzie nigdy nie ma jednego nadawcy, mimo tego, ¿e podpisuje siê on imieniem i nazwiskiem - wyja¶nia prof. Tokarski - Istnieje tzw. nadawca instytucjonalny, czyli po prostu pewna grupa ludzi, np. redakcja reprezentuj±ca dany punkt widzenia. Zazwyczaj te¿ odbiorc± nie jest ka¿dy z nas. Tekst kierowany bywa do pewnej grupy docelowej. Nie mo¿na budowaæ modelu: ogólny nadawca - ogólny odbiorca. To jest zawsze konkretny przekaz uzale¿niony od konkretnej sytuacji, wiedzy, intencji nadawcy i sprawno¶ci intelektualnej odbiorcy.
Przyk³adem mo¿e byæ serwis informacyjny nadawany przez ró¿ne stacje radiowe. Inaczej sformu³owany jest on do s³uchaczy I Programu PR, inaczej - radia RMF. I nie chodzi tu bynajmniej o warto¶ciowanie stacji radiowych. Jêzykoznawców interesuje forma budowania oraz sposób przekazywania czasem tych samych wiadomo¶ci przez zgo³a ró¿ne stacje. Podobnie jest z czasopismami. Je¶li pominiemy periodyki ukierunkowane oraz wyspecjalizowane w danym temacie, to przekaz informacji w tzw. prasie codziennej lub tygodniowej równie¿ uzale¿niony jest od ¶wiatopogl±du, jaki reprezentuj± jej redaktorzy. I niby s± to zagadnienia, które ³atwo mo¿e dostrzec ka¿dy z nas. Wystarczy, i¿ my zwykli u¿ytkownicy mediów, przestawimy magicznym pilotem radio na inn± stacjê lub przeczytamy kilka gazet. A jednak problem staje siê tym ciekawszy, i¿ zasadnicze pytanie o granicê pomiêdzy perswazj± a manipulacj± staje siê teraz jeszcze bardziej wyraziste. Bo tkwi w cz³owieku potrzeba poznania, który tekst pe³ni funkcjê opisu, a który chce wp³yn±æ na nasz odbiór rzeczywisto¶ci.
- Naszym zdaniem, kto¶, kto jest czytelnikiem okre¶lonej gazety, s³uchaczem okre¶lonej rozg³o¶ni, zak³ada, ¿e jest to czasopismo/rozg³o¶nia dla niego, preferuj±ca okre¶lony punkt widzenia, a przez to akceptowana przez odbiorcê. Wtedy oczywi¶cie manipulacji nie ma, tworzy siê natomiast wspólnota ¶wiata - stwierdza prof. Tokarski. - Je¶li z kolei czytamy co¶, co nie jest zgodne z naszym punktem widzenia, mamy prawo podejrzewaæ manipulacjê. Zatem manipulacja to zabieg bardzo wyra¼nie oparty na gradacji. Gdzie¶ siê koñczy czysta perswazja, a zaczyna manipulacja. Gdzie? - to pytanie, które w³a¶nie sobie stawiamy.
A czy mo¿na wyznaczyæ tak± granicê? To by³oby zbyt piêkne. Jednak s± regu³y, które da siê w pewien sposób wyczytaæ. Po pierwsze, wspólnota systemu warto¶ci, podporz±dkowania ¶wiata, która zak³ada wspóln± przynale¿no¶æ do okre¶lonej grupy podobnie my¶l±cej. Wtedy o manipulacji nie mo¿e byæ mowy. Po co manipulowaæ kim¶, kto i tak my¶li b±d¼ dzia³a w oczekiwany sposób?
Zadaniem nadawców medialnych jest zjednoczenie i w³±czenie do swojej grupy jak najwiêkszej liczby odbiorców. Ale odbiorcy nie s± wy³±cznie bierni, to oni, poprzez wybór danego ¼ród³a informacji, dokonuj± selekcji. Dobry odbiorca, mo¿na by rzec, to ¶wiadomy odbiorca. Taki, który potrafi nie tylko przyj±æ informacjê, lecz odnie¶æ j± do sytuacji ogólnej, porównaæ z w³asnym do¶wiadczeniem oraz wiedz±.
- Zabiegi manipulacyjne dokonywane s± na bardzo ró¿nych poziomach. Dotyczy to struktury przekazu, zabiegów czysto jêzykowych, np. okre¶lonego stylu wypowiedzi czy gry znaczeniami s³ów - wyja¶nia prof. Tokarski. - Bo jêzyk mediów jest jêzykiem celowo kreatywnym. Wielu polityków z ró¿nych, czasem krañcowo przeciwstawnych opcji u¿ywa takich terminów, jak: ojczyzna, patriotyzm, wolno¶æ, sprawiedliwo¶æ itd. To s± s³owa szczególnie naaksjologizowane. Gdyby znaczy³y one to samo w ustach ka¿dego z mówi±cych, wówczas nie by³oby istotnych ró¿nic politycznych. Problem polega na tym, ¿e s³owa ró¿ni± siê nie tyle ogólnym znaczeniem, ile konotacjami. Jest to gra na konotacjach - niby mówimy o tym samym, w warstwie aksjologicznej przypisujemy jednak s³owom zupe³nie inne cechy, zale¿ne, w tym wypadku, od programu partii politycznej czy indywidualnego nadawcy. Odbiorca czêsto nawet nie wie, jakie znaczenia dany polityk czy mówca przypisuje temu pojêciu. To jest typowy zabieg manipulacyjny, polegaj±cy na tym, ¿e s³owo przestaje cokolwiek znaczyæ. Wiadomo tylko tyle, ¿e odnosi siê do czego¶ pozytywnego. I to - w za³o¿eniu nadawcy - ma wystarczaæ.
Tego typu zjawisk jest bardzo wiele. Im, miêdzy innymi, po¶wiêcona zosta³a konferencja naukowa i ¶wietnie przyjêty tom pokonferencyjny „Manipulacja w jêzyku mediów” (Lublin 2004), realizowane w lubelskim grancie KBN „Przemoc w jêzyku mediów”, a wydane przez Wydawnictwo UMCS. Trzeba jednak powiedzieæ, ¿e badania takie s± zaledwie rozpoczête i w Lublinie bêdziemy je rozwijaæ. Jest to spo³ecznie i naukowo problematyka bardzo wa¿na.
Rzeczywi¶cie, niezale¿nie od audycji, czy to radiowej, czy telewizyjnej, czy wypowiedzi na ³amach gazet, wielu ludzi pragnie sprawiedliwo¶ci i dobrobytu dla obywateli. Je¶li nawet próbuje siê zdefiniowaæ przywo³ywane pojêcia, to i tak czyni siê to za pomoc± s³ów wieloznacznych, trudnych do rozszyfrowania. Tak perswazja zamienia siê w manipulacjê. Gdy kto¶ w sposób ¶wiadomy, a przez co dla mnie jasny i czytelny, pragnie wp³yn±æ na moje zachowanie, mam prawo wyboru. Mogê, lecz nie muszê zareagowaæ w sposób ode mnie oczekiwany. Manipulacja uniemo¿liwia mi swobodê dokonywania wyboru. Jej celem jest wpisanie mojej osoby w okre¶lon± a priori zbiorowo¶æ, któr± reprezentuje nadawca.
Najlepszym rozwi±zaniem, sytuacj± wprost wymarzon±, by³oby rozszerzenie edukacji w tym zakresie. Ma to swoje wielorakie uzasadnienie. Wiedza na temat formy przekazu medialnego jest niezbêdna nie tylko dla studentów dziennikarstwa czy polonistyki. Na wszystkich kierunkach (a mo¿e ju¿ na poziomie szko³y ¶redniej), takie æwiczenia, oparte na dozie teorii, przydatne s± nam wszystkim. Je¶li bowiem cz³owiek wspó³czesny jest cz³owiekiem medialnym, to sprawa ta nabiera charakteru spo³ecznego, a nie akademickiego. Edukacja, która daje mo¿liwo¶æ ¶wiadomego odbioru informacji, jest po¿yteczna i, co skromnie dodam, niezbêdna. Obraz rzeczywisto¶ci dostarczany nam codziennie przez telewizjê, radio, prasê i, coraz czê¶ciej, Internet przypomina zbiór nagromadzonych klocków, a ró¿norakie ich kolory powoduj± szum i budz± niepewno¶æ.
- Teoria jest potrzebna, ale dzia³anie praktyczne bardzo czêsto weryfikuje teoriê. Ponadto uczy poruszania siê w ¶wiecie. Praktyka jest nies³ychanie wa¿na. Nale¿y uczyæ studentów, by potrafili odró¿niæ prawdê od fa³szu - konkluduje prof. Ryszard Tokarski. - Jêzyk mediów nie jest odrêbnym jêzykiem, lecz odmian± jêzyka polskiego, wyrasta z tego, czym na co dzieñ ¿yjemy. Niestety, jêzykoznawcy wyczuwaj± du¿o przemocy w przekazach medialnych. Je¶li to perswazja jasno zadeklarowana, wówczas odbiorca mo¿e wy³±czyæ radio. Je¶li jest to zabieg ukryty, wtedy zaczyna byæ to niepokoj±ce.
Dlatego tak wa¿ny jest postulat szerokiej edukacji, a jednocze¶nie badañ, które pomog³yby uczonym i ucz±cym siê rozpoznaæ formy stosowane w przekazach medialnych. Potêga jêzyka jest olbrzymia, on sam ma w sobie ogromny potencja³, który mo¿na wykorzystaæ dobrze lub ¼le. Cz³owiek wspó³czesny nie potrafi ju¿ ¿yæ bez mediów. Faktycznie s± one „artyku³em pierwszej potrzeby”, bardzo ³atwo dostêpnym dla wszystkich, niezale¿nie od wieku czy wykszta³cenia. Ka¿da rzecz ma jednak dwie strony. My¶lê, ¿e warto pisaæ o po¿ytecznej roli mediów, ale nale¿y równie¿ zwracaæ uwagê na zagro¿enia, jakie mog± wi±zaæ siê z ich nadmiernym wykorzystywaniem, szczególnie w celach czysto politycznych czy ideologicznych. Dlatego badania naukowe dotycz±ce funkcjonowania przekazów medialnych s± tak wa¿ne. Ich rol± jest bowiem zwrócenie uwagi na rzeczy tak oczywiste, ¿e czêsto pomijane, oraz na kwestie istotne, warunkuj±ce nasz ¶wiadomy odbiór ¶wiata.